Rozmiar: 141661 bajtów Strona główna Biografia zespołu Dyskografia Artykuły Indeks utworów Download
BIOGRAFIA

"It was the very edge of summer
the air was thin the sky more pale
Dusty roads I remember
Oh so well..."
                                                 "Go West"
                         Dust and Dreams ,1991


Był rok 1973 kiedy jedno z brytyjskich czasopism muzycznych "Melody Maker" opublikowało następującą notatkę od jednego z redaktorów, Tone'go Claxtona : "Jeden z zespółów, które zasługują na uwagę to Camel.Widziałem ich teraz kilka razy i za każdym razem oglądanie tej grupy sprawia mi coraz większą przyjemność.Są bardzo obiecujący i mają zamiar dotrzeć do większej publiczności - i nie będzie to zbyt trudne, ponieważ ich muzyka jest wszystkim czego do życia potrzebują".Nota była prorocza i celna do samego końca...

Mimo, że grupa została oryginalnie założona na wiosnę 1972 roku, pierwszy skład Camel był połączeniem trzech muzyków, którzy grali na koncertach pod szyldem "Brew" w latach 1968-1970.Byli to : Andy Latimer(gitara, flet), Doug Ferguson(bas) oraz Andy Ward(perkusja) wraz z podróżującym z nimi "magikiem" instrumentów klawiszowych - Peterem Bardensem.Bardens przetrwał okres przemysłu muzyki pop, zdobywając swoje pierwsze profesjonalne doświadczenia w 1964 roku grając w zespole "The Cheynes", który posiadał także wychwalanego młodego perkusistę - Micka Fleetwooda.Niestety ta mieszanka talentów nie miała wystarczająco siły aby przedrzeć się przez większe dokonania.Peter miał także swój wkład w inne projekty.Zasilił skład grupy Vana Morrison'a - Them.

"Them" był zespołem o bardzo niestabilnych podstawach, więc jego następnym celem było założenie własnej grupy - "Peter's Bardens' Looners" - opartej na kompozycjach rythm and bluesowych, której aktywność nie trwała zbyt długo.Mimo to - Pete dalej próbował stworzyć coś nowego.I tym razem mu się to udało - powstało trio "Village", którego żywot trwał aż dwa i pół roku.Zawierając umowę z Transatlantic Records Peter wydał tego roku "The Answer".Wokalistami w tym projekcie byli współzałożyciel Steve Ellis oraz Linda Lewis.

Tymczasem Latimer, Fergouson i Ward pracowali zarówno na scenie jak i w studiu z niedocenionym Philipem Goodhand-Tait'em.Pozostali w takim towarzystwie aż do końca 1971 roku, kiedy to spotkali Petera Bardensa.Czterej panowie odnaleźli w sobie wiele podobieństw w ich muzycznych aspiracjach i chęciach do tworzenia.Wtedy został poczęty Camel...

Nadeszły czasy ciężkiej, wspólnej pracy, ale nie minęło dużo czasu zanim skład Wielbłąda sam się ukształtował.Wkrótce po okresie wspólnych prób wyjechali w trasę koncertową z grupą Barclay James Harvest (Wrzesień-Październik 1972 oraz na wiosnę 1973 do Stackridge).Grupa pisała listy do jej wytwórni, MCA, która zapowiadała chłopakom świetlaną przyszłość.Rzeczywiście - wkrótce ich występ w stacji BBC "Old Grey Whistle Test", oraz kilka innych w radiu w programie "Sounds of the seventies", miało wpływ na poszerzenie grona publiczności grupy.

Tak nagrano pierwszy, debiutancki album Camel - nazwany tak samo.Zgodę na wypuszczenie płyty w świat wyraziła wytwórnia MCA, z którą grupa podpisała roczną umowę.Album wypełniały utwory w stylu, powstałego na przełomie lat 60 i 70, rocka progresywnego.Każdy muzyk miał coś do powiedzenia, z czego najlepiej słychać tutaj dwóch wspaniałych już wówczas wirtuzów - gitarzystę Andy'ego Latimera oraz Petera Bardensa.Album sprzedał się w pierwszym roku po wydaniu w ilości 5000 szt. , jednak stał się wyznacznikiem celu do jakiego grupa dążyła w następnych latach.

Nie zważając na niezbyt udany debiut, Camel udali się w Marcu 1974 roku ponownie do studia.Grupa odnalazła wreszcie producenta, który poważnie ich potraktował - nazywał się David Hitchcock.Był już znany w branży muzycznej, a to za sprawą współpracy z takimi zespołami jak Genesis czy The Nice.Po kilku tygodniach sesji nagraniowych powstał album "Mirage", moim zdaniem lepszy od poprzedniego.I tym razem utwory zachwycały zmiennością nastrojów, rytmów, wspaniałymi solówkami i partiami instrumentalnymi.Trzeci utwór - składający się z trzech części "Nimrodel / The Procession / White Rider"- był dziełem lirycznym zainspirowanym trylogią J.R.R. Tolkiena - "Władca Pierścieni".Album zdobył w maju tytuł "Album of the Month" czasopisma Melody Maker.

Sukces poprzedniego albumu pozwolił im na trzymiesięczne tourne w kraju, spotykając się z ciepłym przyjęciem publiczności.Po powrocie z trasy grupa zastanawiała się nad następnym albumem ...panowie chcieli, aby tym razem był oparty na jakiejś konkretnej historii - by powstał tzw. "concept-album" czyli "album koncepcyjny".Andy obstawał za "The Snow Goose" - noweli Paula Gallico.Peter proponował tymczasem "Siddhartha" Hermana Hesse'a.Jednak Peter został przekonany przez resztę grupy - Douga i A.Warda.

David Hitchcock w 1975 roku nadal wyrażał chęć współpracy z tą świetną w jego oczach grupą.Spodobał mu się pomysł concept-albumu o "Śnieżnej Gęsi"...Po dwóch tygodniach pracy wyszli ze studia zadowoleni ze swojej pracy.Jednak nie cała grupa miała wkład w komponowanie "The Snow Goose" - czyli trzeciego albumu grupy.Materiał na płytę napisali wspólnie Andy Latimer oraz Pete Bardens.Powstało 16 miniaturek muzycznych, do których nagrana miała być narracja, jednak taka idea przepadła bez echa.Mimo, że autorowi książki "The Snow Goose" nie za bardzo spodobał się "soundtrack" do jego dzieła, to jest to jedna z najpiękniejszych płyt Camel, miała duże znaczenie na rozwój art-rocka i została w pamięci fanów tej muzyki do dziś.

"Śnieżna Gęś" dostała się na 13 tygodni na listy, a szczyt popularności osiągnęła 24 Maja, otrzymując 22 miejsce w rankingach.Poza tym pismo "Melody Maker" zaprezenotwała ich album jako "Brightest Hope" czyli "Najjaśniejsza nadzieja", co było wyróżnieniem dla Camel.Wtedy wyjechali na trasę koncertową promującą swoj album.Aby urozmaicić koncerty zaproszono na występy do Royal Albert Hall, sławnej hali koncertowej, "London Symphony Orchestra" dyrygowaną przez Davida Bedford'a.

Doświadczeni członkowie grupy nagrali kolejne dzieło.Tym razem zmuszeni byli do napisania czegoś odrobinę bardziej komercyjnego.Około sześciu tygodni w studiu dało efekt nowego, czwartego albumu Wielbłąda - "Moonmadness".Oficjalnie nie był to album koncepcyjny, jednak nieoficjalnie każdy z utworów opowiadał o osobowości każdego z członków grupy.Np. "Air Born" - o Andym Latimerze ,"Chord Change" - O Peterze Bardensie."Moonmadness" osiągnęło zadziwiająco dobry wynik w rankingach - 17 Kwietnia osiągnęło 15 pozycję.

Już podczas nagrywania tego dzieła basista Doug Ferguson myślał o odejściu z zespołu.Tak się stało - nie podobał mu się nowy, bardziej jazzowy, kierunek, który grupa obrała.Do studia - zastępując Douga - wszedł Richard Sinclair, znany ze swojej aktywności w grupie Caravan.Tym razem na nowej płycie - nazwanej "Rain Dances" - spojrzenia muzyczne skierowane były w stonę jazzu.Ku zdziwieniu Latimera album wypadł w rankingach gorzej niż poprzednia płyta.Osiągnął 17 Listopada 1977 roku 20 miejsce i zagościł w listach na 8 tygodni.

Następnym wydawnictwem Camel było podwójne "Live Record" - wydane w Kwietniu 1978.W tym czasie Peter Bardens rozważał odejście z grupy, jenak nagrał z zespołem jeszcze jedną płytę - "Breathless".Tym razem wyraźnie słychać tu jazz oraz że Peter ma coraz mniej chęci do grania i komponowania.Peter tym razem poważnie mówił o swoim opuszczeniu kolegów ...Powiedział o tym Andy'emu i odszedł zaraz po nagraniu "Breathless" - czyli w 1978 roku w przyjaznej atmosferze, jednak nie bez powodu.

Andy Ward i Richard Sinclair mieli swój głos w zespole, więc Richard zaproponował Andy'emu zaproszenie do nagrań następnego albumu, jego kuzyna, Davida Sinclaira, a także Jana Schelhaasa.Idea dwóch klawiszowców spodobała się Latimerowi, ale zaraz po zakończeniu trasy "Breathless" Dave i Richard Sinclair postanowili odejść.

Grupie zabrakło basisty ...Poszukiwania zakończyły się sukcesem - ich efektem było odnalezienie Colina Bassa, ex-członka grupy Happy The Man oraz dodatkowo klawiszowca Kit'a Watkinsa.Rupert Hine zgodził się być producentem następnej płyty Camel.

Tak powstało "I Can See Your House From Here".Chyba najbardziej komercyjne "dzieło" Wielbłąda.Do studia zaproszono również ówczesnego perkusistę Genesis - Phila Collinsa.Album stał się "krwawym koszmarem" dla Andy'ego Latimera.Mimo, że płytę wypełniały same przeboje, znalazł się tam również "Ice" - jedno z najpiękniejszych dzieł grupy z tamtego okresu.Ta "przebojowość" nie była widocznie zbyt "łatwa" dla ludzi - skoro "I Can See Your House From Here" osiągnęło dopiero 45 miejsce w rankingach.

Następnym punktem, jaśniejącym punktem, w karierze Camel było wydanie w 1981 roku albumu "Nude".Jest to pierwszy od czasów "The Snow Goose" concept-album oparty na prawdziwych faktach.Na pomysł wpadła Susan Hoover.Napisała większość tekstów na płytę i zainspirowala się przygodami japońskiego żołenierza, który osiedlił się (zagubił się) na wyspie na około 30 lat, myśląc ,że Druga Wojna Światowa nadal trwa. Mel Collins - saksofonista, grający na poprzenich albumach od Rain Dances począwszy, pokazał się również tutaj.Nagrania trwały trzy tygodnie w studiu przy Abbey Road.Album osiągnął 34 miejsce w rankingach w Wielkiej Brytanii.

W 1981 roku, po niespełna 20 latach działalności Wielbłąda, wydano pierwszą kompilację, na której znalazły się najlepsze utwory z tych lat.Nazywałą się "Chameleon - The Best Of Camel".W tym czasie jednak od Camel zmuszony był odejść kolejny współzałożyciel w pierwszego składu grupy - Andy Ward.Doznał poważnej kontuzji ręki i definitywnie zakończył swoją przygodę z Camel.

Rok 1982 upłynął grupie pod znakiem gruntownej zmiany składu.Tym razem wokalem kierowal David Paton, który grał również na basie, Chris Rainbow również zaśpiewał w kilku utworach.Zatrudniono również trzech różnych perkusistów - w tym : Simona Phillipsa, Dave'a Mattacks'a oraz Graham Jarvis.Poza tym dwaj specjaliści od instrumentów klawiszowych - Anthony Phillips (ex-Genesis) oraz Francis Monkman.

6 Maja 1982 roku światło dzienne ujrzał album "The Single Factor".Na trasę tego albumu Andy Latimer zabrał Paton'a , Rainbow'a , Watkinsa oraz Adama Dalby'ego - grającego na gitarze dodatkowej."The Single Factor" nie zdobył jednak pochlebnych opinii wśród fanów jak i krytyków muzycznych... Wraz z nadejściem dnia 13 Kwietnia 1984 roku ukazała się następna - 10 już płyta Camel - zatytułowana "Stationary Traveller".Płyta o nastroju nostalgicznym udowania, że kompozycje Andy'ego Latimera wracaja do łask.Szkoda tylko, że jest to ostatni album Camel tej "ery" ...Na trasie promującej album zagrały takie talenty jak : Colin Bass, Paul Burgess (perkusja), Chris Rainbow (klawisze) oraz inny klawiszowiec - Duński wirtuoz - Ton Scherpenzeel, znany ze swojej twórczści w brupie Kayak.

Przez następne 7 lat nie zarejestrowano żadnej aktywności grupy ...Andy zaczął pisać juz w 1985 roku materiał na nowy album, jednak nowe pomysły nie znalazły u żadnego z producentów aprobaty...Andy - trochę załamany tymi problemami - wiedział, że musi jakoś wydać kolejną płytę, bo muzyka jest dla Niego najważniejsza w życiu i nie może opuścić swoich fanów...Andy wyemigrował do Stanów Zjednoczonych i tam, wspólnie, z Jego żoną Susan Hoover, założył własną wytwórnię - Camel Productions.Pomimo, że Andy'emu udało się wydać kolejny album, ten okres był jednym z najtrudniejszych w Jego życiu.

"Dust and Dreams" - Andy wydał w 1991 roku.Jest to concept album oparty na książce Johna Steinbecka - "The Grapes of Wrath".Prawdopodobnie jest to nawiązanie do tego trudnego okresu jaki Andy przez to kilka lat przeżył.Ciekawostką może być, iż Andy po 1987 roku zaczął pisać drugą cześć materiału na "Pył i marzenia" - jedną z najpiękniejszych i najsmutniejszych płyt Camel - lecz do dziś żaden z tamtych utworów nie został opublikowany.

W 1993 roku zmarł ojciec Andy'ego.Andrew pogrążony w smutku zaczął pisać w 1995 roku materiał na kolejny album.Tym sposobem 16 Stycznia 1996 roku ukazał się, moim zdaniem najpiękniejszy, album Camel - "Harbour Of Tears".Ostatni utwór jest zadedykowany ojcu Andy'ego, co z resztą czuć - te uczucia, które Andy przekazywal swoją muzyką.

Trzy lata przerwy w tworzeniu nowej muzyki zaowocowały w 1999 roku zupełnie nowym albumem - bardzo osobistym i opowiadającym o osobowości Andy'ego - "Rajaz".Płytę wypełniały utowry, świadczące o dojrzałości muzycznej Latimera.Kto by pomyślał,że jeszcze w parę lat temu, kiedy muzka stała się bezpośrednio połączona z komercjalizacją, ktoś może pisać tak wspaniałą muzykę i to nie po to, żeby mieć z tego zyski.

W ciągu następnych kilku lat wydano kilka albumów live - w tym oficjalny bootleg zawierający m.in. nagranie utworu "God Of Light" z pierwszego albumu Camel live - "Greasy Truckers" - "'73 - '75 Gods Of Light" oraz "Paris Collection" czy "Coming of age".

•••

"See the lights out on the water
Come and go, to and fro
In the time it takes to find them
You can live, you can die
And nothing stops the river as it goes by
Nothing stops the river as it goes ..."


•••

22 Stycznia 2002 roku w Los Angeles Peter Bardens zmarł przegrywając walkę z rakiem.Ta smutna wiadomość przygnębiła wielu fanów Camel i samego Andy'ego - mnie również i to bardzo.Najbliższy przyjaciel Petera - Andy Latimer - już w dwa miesiące po Jego śmierci zaczął pisać materiał na nowy album i po kilku tygodniach pracy w studiu płyta była gotowa do wydania.

22 Lipca tego roku ma się ukazać nowy album Camel zatytułowany "A Nod And A Wink", czyli "Z przymrużeniem oka".Czy Andy znowu zaskoczy nas niesamowitymi solo gitarowymi i wspaniałymi nostalgicznymi klimatami ..?Jeśli Pete był dla Niego ważny - napewno dał z siebie wszystko i znowu usłyszmy płytę, która zachwyci nas - wzruszy do łez, ale przede wszystkim pozostanie w naszej pamięci na zawsze.
Nie zapomimy o Tobie, Pete - nigdy...

Po pół roku oszustw (niestety inaczej tego nazwać nie można) ze strony dystrybutora płyt Camel w Polsce - firmy Metal Mind, wreszcie zostaliśmy uraczeni możliwością zakupu nowego albumu Camel. Zdania na jej temat są podzielone - niektórzy twierdzą, że tak poważna grupa jak Camel nie powinna tworzyć muzyki z "przymrużeniem oka" - z czym się oczywiście nie zgadzam. Po tylu "poważnych" albumach poruszających poważne problemy otrzymaliśmy płytę na wysokim poziomie będącą połączeniem dwóch poprzednich albumów. Powstała perełka - "For Today", a sam Andy Latimer "dmucha" w swój flet prawie w każdym utworze. Album można zaliczyć do koncepcyjnych - w tym wypadku "pomysł" polega na podróży do lat dzieciństwa...Płyta zaczyna i kończy się odgłosami lokomotywy...Myślę, że jest to album przeznaczony dla bardziej wrażliwych fanów Camel, dla których liczy się nietylko umiejętność łączenia utworów jak to miało miejsce na ...4 ostatnich albumach. Osobiście bardzo jestem do niego przywiązany i jestem dumny ze swojej ukochanej grupy. Od niedawna dostępny jest również album DVD - Coming of Age - czyli zapis jednego z koncertów promujących album Harbour of Tears.

Na 2003 rok planowane jest wydanie albumu akustycznego zawierającego "klasyki" w aranżacji akustycznej. Andy Latimer zaprosił do nagrań swojego dobrego znajomego - Tona Scherpenzeela - wspaniałego klawiszowca, założyciela grupy Kayak. Na ten rok przypada również trasa koncertowa z okazji 30-lecia grupy. Czuję, że ten rok będzie szczególny jeśli chodzi o niespodzianki - więc koncerty zapewne nas nie rozczarują.

© Paweł Biliński    

Home Biografia Dyskografia Artykuły Zdjęcia Download